Dom biały. T.4 (Kock Paul)
Strona 3
Gadajże przecie... co tam patrzysz przez okno?...
— Słucham... słucham;.. mów tylko.
— No! otóż powiem, jest to panna Kornelija Pęsery, która mnie podbiła; ona będzie moją dostojną małżonką, jeśli, jak się spodziewam, P. Margrabia ojciec jej nie sprzeciwi się temu!"
Alfred odchodzi od okna, mówiąc mu:
— "Panna Kornelija, ta wysoka z którą bal rozpocząłeś, z nią się chcesz żenić?
— Właśnie... mój drogi... Czyż nie ładna? hm?...
— Tak... niczego...
— Hm? jak tańcuje?...
— Tak! ale ludzie nie żenią się dla tańcowania. Słuchaj, Robino...
— Mówiłem ci już, że nie znam tego nazwiska!
— No! więc Julijuszu Rosz-nuar, czy iak tam sobie chcesz, posłuchaj mnie pro-
— Słucham... słucham;.. mów tylko.
— No! otóż powiem, jest to panna Kornelija Pęsery, która mnie podbiła; ona będzie moją dostojną małżonką, jeśli, jak się spodziewam, P. Margrabia ojciec jej nie sprzeciwi się temu!"
Alfred odchodzi od okna, mówiąc mu:
— "Panna Kornelija, ta wysoka z którą bal rozpocząłeś, z nią się chcesz żenić?
— Właśnie... mój drogi... Czyż nie ładna? hm?...
— Tak... niczego...
— Hm? jak tańcuje?...
— Tak! ale ludzie nie żenią się dla tańcowania. Słuchaj, Robino...
— Mówiłem ci już, że nie znam tego nazwiska!
— No! więc Julijuszu Rosz-nuar, czy iak tam sobie chcesz, posłuchaj mnie pro-
szę. Jesteś dobry chłopiec, chociaż majątek trochę ci głowy nadkręcił, i chcesz pana udawać... Byliśmy razem w szkołach, i smutnoby mi było, widzieć cię kiedyś nieszczęśliwym...
— Co za wstęp szalony?
— Wydajesz więcej nad dochody... prześwistasz twoje dziedzictwo; lecz że się bawisz, przebaczam ci to; ale mój przyjacielu, wierz mi, nie żeń się z panną Korneliją, bo wówczas nie długo się zapewne pobawisz."
Robino zagryza usta, z nieukontentowania i odpowiada: — "Na cożeś się tak rozgadał, kochany Alfredzie!... można było krótko powiedzieć, nie żeń się z panną Korneliją... Przyznam ci się, iż byłem pewny, że mi dobrego gustu powinszujesz... I dla czegożbym się nie miał żenić?
— Bo ona wcale nie dla ciebie.
— Co za wstęp szalony?
— Wydajesz więcej nad dochody... prześwistasz twoje dziedzictwo; lecz że się bawisz, przebaczam ci to; ale mój przyjacielu, wierz mi, nie żeń się z panną Korneliją, bo wówczas nie długo się zapewne pobawisz."
Robino zagryza usta, z nieukontentowania i odpowiada: — "Na cożeś się tak rozgadał, kochany Alfredzie!... można było krótko powiedzieć, nie żeń się z panną Korneliją... Przyznam ci się, iż byłem pewny, że mi dobrego gustu powinszujesz... I dla czegożbym się nie miał żenić?
— Bo ona wcale nie dla ciebie.
www.yourshops.pl